Więcej praktyki w zawodówkach
Rewolucja w sposobie nauczania czeka m.in. cukierników, geodetów, mechaników, elektryków. Dla sześciu zawodów programy napisano od podstaw (np. technik reklamy). Miasto na ten cel wyda 1,8 mln zł, 85 proc. tej kwoty to fundusze unijne. - Pracodawcy zwracali nam uwagę, że kształcenie powinno wyglądać inaczej. Przygotowujemy programy nauczania, przeszkoliliśmy nauczycieli. Teraz wszystko zależy od dyrektorów szkół, czy nowe programy wprowadzą u siebie - tłumaczy Andrzej Tomczak, dyrektor wydziału oświaty.
Zmiany można określić krótko: mniej teorii, więcej praktyki. Kilkanaście przedmiotów zawodowych, które muszą dziś zaliczyć uczniowie, można zastąpić jednym modułem. W ramach tego modułu uczeń zdobywa wiedzę z różnych przedmiotów i konkretne umiejętności.
Dawid Sokołowski z III klasy niebawem zacznie naukę kolejnego modułu: "montaż sieci kablowych". To w sumie 186 godz. zajęć, trzy dni w tygodniu (przez pozostałe dwa dni uczy się w tradycyjny sposób m.in. polskiego, matematyki, religii). W ramach zajęć modułowych uda się do firmy telekomunikacyjnej, która ze szkołą współpracuje. - Jak uczyłem się układów montażowych, to nic nie rozumiałem z rysunków, a gdy zobaczyłem je w praktyce, okazało się, że są łatwe. Jestem wzrokowcem, wolę dotknąć i samodzielnie coś zrobić niż zakuwać regułki - tłumaczy Dawid.
W tym roku kończy naukę w zawodówce, ale już dziś potrafi zainstalować telefon i poradziłby sobie w zawodzie montera. - Uczeń widzi, czego oczekuje od niego pracodawca, poznaje swój zawód poprzez praktykę, uczy się na sprzęcie, na którym będzie pracował - tłumaczy Marek Rychlewski, kierownik laboratorium w ZSŁ.
Dawid po szkole loguje się na szkolnej platformie edukacyjnej. Tam czekają na niego przygotowane przez nauczyciela notatki oraz wykłady, na koniec rozwiązuje quiz. Gdy ma wątpliwości, może porozmawiać z nauczycielem na czacie lub zadać mu pytanie na forum.
Od września na system modułowy w zawodach technik elektryk i technik elektronik przeszedł też Zespół Szkół Elektrycznych nr 2. - Pracodawcy zwracali nam uwagę, że świetnie przygotowujemy uczniów pod względem teoretycznym, ale kuleją w praktyce z umiejętnościami - wyjaśnia Zbigniew Adamczak, wicedyrektor szkoły.
Zmiany wprowadziło również Poznańskie Centrum Edukacji Ustawicznej i Praktycznej, kształcące w kierunku technika rachunkowości. - Uczeń jest atrakcyjny na rynku pracy, gdy ma takie kompetencje, które są potrzebne pracodawcy. Podczas jednych zajęć zdobywa wiedzę z kilku przedmiotów - tłumaczy dyrektor Lucyna Białk-Cieślak. Słuchacz nie musi uczyć się całego zawodu, może z niego wybrać tylko te moduły, które są mu potrzebne w pracy.
Wiceprezydent Sławomir Hinc chce, aby od przyszłego roku szkolnego było też tak w innych poznańskich szkołach.
A co na to dyrektorzy zawodówek?
Przemysław Polowczyk, wicedyrektor Zespołu Szkół Samochodowych: - Cieszymy się bardzo dużą popularnością wśród uczniów i w związku z tym możemy mieć problemy lokalowe, aby przejść na nowy system kształcenia. Poza tym nastawiliśmy się na współpracę z pracodawcami i zajęcia warsztatowe, a to pokrywa się z nauczaniem modułowym.
Rafał Kowalski, dyrektor Zespołu Szkół Geodezyjno-Drogowych: - Życie nas do tego zmusi, że będziemy odchodzić od kształcenia zawodowego, by kształcić konkretne umiejętności. Nauczanie modułowe jest przyszłością. Ale u nas wszystko rozbija się o pieniądze i odpowiednią bazę. Na pewno w przyszłym roku jeszcze nie zaczniemy uczyć w tym systemie - zaznacza.
Data publikacji: 2010-09-20